Ojcze Piotrze, no to zrobiłeś nam Rekolekcje!

Rekolekcje te dla niektórych z nas były Rekolekcjami życia. Żadne studia, żadne nominacje nie dały nam dyplomu, który może być przepustką do Nieba. Całe życie uczymy się, doskonalimy, dokształcamy, wspinając się po drabinie awansu. Szkoląc siebie i innych, zapominamy tak naprawdę o sferze własnej duchowości, zapominając jednocześnie o Miłości i Miłosierdziu, którym ot tak, za darmo, za nic, obdarowuje nas Jezus.

Tu, ten czas Rekolekcji, spędzony razem z Jezusem, Maryją i Duchem Świętym, stał się dla niektórych z nas czasem dopełniającym nasze studia życia. Ten tydzień to najkrótsze studia, na których po dłuższym lub krótszym przemyśleniu mogę zmienić nie tylko to moje życie na ziemi, ale-co ważniejsze- życie wieczne. Otwarcie się bowiem na Jezusa, otworzenie naszego serca otwiera nam bramę do życia wiecznego – życia, w którym nie ma lęku przed brakiem pieniędzy, brakiem zdrowia, nie ma już lęku przed egzaminami. Tam każdy z nas, który otworzy się na Jezusa i Jego łaski, będzie mógł uwielbiać Naszego Pana, stojąc przed Nim twarzą w twarz. Wystarczy być dobrym człowiekiem, miłosiernym dla swojego bliźniego, oddać się Jezusowi, Maryi, prosić Ducha Świętego, aby prowadził nas po dobrej drodze życia, po Jego drodze.

Niektórych pocieszę, że aby wejść do Królestwa Bożego, nie potrzeba wielkich osiągnięć, matury czy studiów. Wystarczy być dobrym człowiekiem, otwartym na potrzebujących i miłować z całego serca Jezusa. Nasze życie często nie jest usłane różami. Czasami tak boli, że chciałoby się powiedzieć czy wręcz krzyknąć do Pana Boga: „Za co?”Łatwo jest nam się modlić, gdy jest nam dobrze, gdy nam się powodzi, gdy nas nic nie boli. Ale czy łatwo będzie, gdy ciężka choroba złoży nas do łóżka? Czy wtedy nie przekreślimy Boga? Dlatego już teraz, kiedy jeszcze mamy siłę, kiedy jest nam lepiej, kiedy jeszcze tak nie boli pozostaje nam modlitwa.

Niektórych z nas Rekolekcje bardzo wzruszyły, dały nam dużo do myślenia, np. co począć ze swoim życiem, aby stać się dzieckiem Bożym? Aby nie bać się w końcu śmierci? Aby ją, jak już przyjdzie do nas, wręcz zaakceptować? Potraktować ją jak bramę czy lotnisko, z którego wystartujemy już do lepszego świata – świata pełnego Miłości i Uwielbienia?

Dziękujemy Ci, Ojcze Piotrze, że przez Twoją osobę Jezus wylewał na nas coraz więcej i więcej łask, ogarniał każdego z nas swoim Miłosierdziem. Może dla niektórych z nas pobyt tu był czasem trudnym, aby zrozumieć działanie Ducha Świętego, może to dopiero początek naszego nawrócenia, tzn. wybrania innej drogi, nie tej, którą sami wybraliśmy i zmienić ją?

Czas Rekolekcji dobiegł końca. Czy potrafić będziemy, wracając do naszych codziennych spraw i obowiązków, żyć Duchem Świętym? Jezusem? Maryją? Czy praca w szkole, w domu, taka zwykła, powszednia będzie mogła być naszą modlitwą? Czy będziemy umieli pracować, uwielbiając Pana? Czy nie zmarnujemy owoców tych Rekolekcji? Chwała Panu!

Zofia i Wł. Słodyczka

Obsluga